Cut crease oraz perfekcyjne brwi

Hejka!

Od dawna słyszę już głosy od wielu z Was, że nie umiecie zrobić brwi perfekcyjnie ani nawet półperfekcyjnie. Doradzam jak mogę, ale w końcu i tak przyszedł czas na tutorial. Dzisiaj zatem będą dwie lekcje- pierwsza z brwiami i druga z coraz modniejszym cut crease.

Lekcja I. "Perfekcyjne brwi"

Najważniejszą rzeczą przy makijażu brwi jest to, aby były bardzo dobrze wyrównane, wydepilowane oraz pokryte henną. Możecie robić to samodzielnie, ale powiem Wam z punktu widzenia osoby oszczędzającej- z czasem Wam się nie chce robić henny, materiał się psuje albo podłącza się cała kobieca część rodziny, "bo skoro już sobie robisz to możesz mi też". Inaczej mówiąc zamiast zadbać o siebie zaczynasz dbać o innych. Z jednej strony fajnie, ale z drugiej strony jakbyś chciała być kosmetyczką to byś zdobyła odpowiednie wykształcenie i otworzyła salon, zarabiając na tym. Także pamiętajcie- nie mylcie uprzejmości z wykorzystywaniem ;)
Inna sprawa zainwestujcie w porządną kosmetyczkę, która zadba o te brwi, a nie naciapie kiepskiej jakości chińską masę i weźmie 15 zł za wosk. Ja wydałam około 30 zł za brwi i jestem z nich zadowolona.
Makijaż brwi zaczynamy od oczywiście podkład, puder, korektory. Czyli jak niżej (sorry specjalnie dla Was bez filtrów upiększających)
1. Wyczesujemy szczoteczką dołączoną do kredek do brwi brew w taki sposób, aby podkład i puder naturalnie z nich zszedł. Każdą z nich zaczesujemy zgodnie z naturalnym łukiem.
Oto mój zestaw małego brwiowca:

MakeUp Revolution moje cienie, ale tu używam matowego brązu, zestaw do brwi z woskiem, pisak do brwi Catrice oraz korektor Affinitone. Nieodłączny jest dwustronny pędzelek skośny oraz pacynka, na którą nakładam korektor, ale to później.

2. Jak już brwi mamy wyczesane to sięgam po pisak, którym od załamania brwi do końca rysuje ostre krawędzie, Potem to samo robię u góry. Jak widać kolory mam zbliżone do henny zatem mogę spokojnie te krawędzie zostawić.
Tak wyglądam w wersji Comics. Pora na uzupełnienie.

3. Sięgam po wosk w tym puzdereczku. Nie jest on niezbędny, ale przydatny jeśli brwi malujemy cieniami. Pozwala utrzymać się dłużej całości na twarzy. Po nawoskowaniu sięgam po skośny pędzelek oraz brązowy cień, którym uzupełniam brwi, nie wykraczając poza linie oraz naturalne łuki.

4. Kiedy już mam brwi uzupełnione czas na ich dopracowanie. Nieraz mi ręka zadrży albo linia będzie krzywa. Wtedy łapię za pacynkę oraz korektor.

Nakładam na pacynkę odrobinę korektoru i wyrównuje linię brwi na dole i u góry. Dzięki takim zabiegom uzyskuję linię idealną i bez zabrudzeń.

Voila! Brwi idealne zakończone. Dajcie znać czy tutek pomocny :)

Lekcja II. "Cut crease"

Nie byłam pewna czy w ogóle ten makijaż u mnie wyjdzie. Myślę, że większość z nas tak myśli. Ja mam opadającą powiekę, a te piękne vlogerki mają tak wielkie powieki, na których można nawet Krzyk namalować albo "Słoneczniki" Van Gogha. A ja? Liche to takie, opada, czas myśleć o kwasach i operacjach plastycznych.
Nic bardziej mylnego!
Sięgnęłam po wschodnią koleżankę, której zazdroszczę niemal wszystkiego. Począwszy od kosmetyków skończywszy na urodzie. Ale dobrze.
Opowiem Wam pokrótce od czego zaczynamy:
1. Matowimy sobie ładnie beżowym naturalnym cieniem całą powiekę. Pozwoli nam to na stopniowanie koloru i jednocześnie nie pozwoli na rolowanie się cieni. A tego my opadające nie lubimy.
2. Wybieramy sobie trzy cienie o jednej barwie ale innej tonacji. Ja sięgnęłam po oranż, szary brąz i brąz, który używam do powiek. Po kolei każdy z kolorów od najjaśniejszego po najciemniejszy aplikujemy na załamanie powieki, ale nie do samego końca zewnętrznego kącika. Tak to wygląda:
Ogółem dość zabawne uczucie. Serio. Moje cienie tak wyglądają bez zblendowania.

3. Zatem je blendujemy czystym pędzelkiem aż się wymieszają i tych dziwnych załamań nie będzie.
4. Potem sięgamy po korektor albo jak ja i Denitslava po podkład. Ja używam Revlon Colour Stay Ivory. Tą pacynką od brwi tak jak mamy załamanie powieki robimy sobie obrys i odcinamy w dół oraz w bok, robiąc w ten sposób odciętą powiekę.
Tak to wygląda po odcięciu.

5. Sięgamy po naturalny cień którym matowimy podkład, potem w kącikach oczu i pod brwiami rozświetlamy białym cieniem, tusz, ew eyeliner i już. Ja zrezygnowałam z mega kreski eyelinerem, ale jednak coś tam namalowałam.
Oto efekt finalny na opadającej powiece:


Można? Można!
Dajcie znać czy tutek Wam się spodobał, a ja zabieram się za ćwiczenia z Mel B :)
Niedługo kończymy, ale zrobimy sobie inne wyzwanie, a co!
Buziaki dziewczyny!

Recenzje cz. 3 Włosy

Cześć dziewczyny!

Długi czas planowałam napisać tego posta, niestety życie mi na to nie pozwalało. Dużo się działo: zdałam teorię z prawa jazdy, zatem cały czas zakuwałam. Moje kochane recenzje musiały odejść na drugi tor.

Jednakże już do Was wróciłam :)
Dzisiaj trochę recenzji, ale na konkretne produkty.
Jak wiecie włosy są w pewien sposób moim oczkiem w głowie, gdyż ze względu na problemy z nimi musiałam dość mocno wgłębić się w to jak je pielęgnować. Włosy mi wypadały, miałam łupież i dużo różnych problemów, które niestety nie szły w parze z lekiem Cud i potrzebowały starannego leczenia.
Teraz kiedy już mam odratowane włosy mogę pozwolić sobie na stałą pielęgnację. I właśnie temu poświęcę dzisiejszą recenzję produktów.

Biovax

Ja po prostu kocham produkty Biovax!
Mogłabym się nimi cała nacierać i spać z nimi jak z przytulanką. Są po prostu cudowne! Zacznę jednak od konkretnego mojego odkrycia. 
Uwierzycie, że w Lidlu (tak, tym dyskoncie) dostępne w sprzedaży są saszetki z maskami marki Biovax? I to nie takie made for tylko naprawdę markowe! Cena bagatelna- 1,70 za saszetkę.
Jak widać na zdjęciu jedna już została zużyta- wersja dla włosów zniszczonych z miodem i cynamonem.
Dobra, ale od początku- saszetka jest jednorazową kuracją, którą trzeba powtarzać co max 5 dzień. Po umyciu nakładacie ją na mokre włosy i na 15 minut zapominacie o tym, co macie na głowie. Potem zimną wodą spłukujecie i tyle.
Pierwszą skonsumowałam tą brązową- kokos, makadamia i argan. I powiem Wam jedno- NIGDY, dosłownie nigdy nie miałam tak pięknych, miękkich, gładkich i pachnących włosów jak po tej masce. Próbowałam wielu specyfików, nawet jedwab na włosy nie pomógł. Dopiero teraz w wieku niemal 30 lat odkryłam czym są piękne włosy.
Przez dwa dni czułam zapach kokosu. Tak samo reagowały moje włosy na maskę z miodem i cynamonem. Nie obciążają włosów, nie powodują łupieżu i ogółem są wspaniałe.
Dzięki takim produktom włosy mam teraz wspaniałe, lśniące i pachnące.
Z tego też tytułu zakupiłam w zestawie za jedyne 29 zł odżywkę i szampon z kokosem i makadamią. Serdecznie Wam polecam, nie szkoda tych pieniędzy. Niejednokrotnie wydawałam więcej a efekty miałam mniej spektakularne.
Wax Angielski

Próbeczki otrzymałam w mojej aptece z produktami dermatologicznymi. Jest to szampon głęboko oczyszczający i odżywka kolagenowa. Szampon już przetestowałam i jestem zadowolona. Co prawda nie wiem gdzie szukać tego wspaniałego oczyszczenia, ale nie powoduje efektu odwrotnego, więc można powiedzieć, że jest ok. Ładnie pachnie, ale jednym z głównych składników jest SLS, co za tym idzie- uważajcie. Niestety na etykietce napisali, że ani SLS ani Parabenów nie ma, ale cóż...skrótu brak, jest za to jego rozwinięcie po łacinie. 
Cena katalogowa 24 zł za 200 ml. Przyzwoita.

4 long lashes szampon

Czy uwierzyć jednej z najbardziej komercyjnych firm dermatologicznych w Polsce? Niestety wielokrotnie wydaje mi się, że jeśli coś ma mega reklamy to mniej inwestuje w produkty. Jednak nie wypróbowałam nic z tej linii dotąd. 
Jeśli Wy posiadacie jakieś opinie albo o szamponie albo o innych produktach piszcie!
Jeśli chcecie bym jakiś dla Was zrecenzowała, inaczej mówiąc- kupiła i napisała co i jak, też dajcie znać.

W dniu dzisiejszym na tyle. Na jutro planuję kolejny wpis, korzystając z dnia wolnego :)
Pamiętajcie, że jestem tu dla Was i jeśli macie jakiś problem to wiecie gdzie mnie szukać.

Buziaki!

Kosmetyki dla kobiet 40+

Dobry wieczór :)

Kierując się Waszymi prośbami zamierzam publikować nieco częściej, ale nie tylko w celu recenzowania produktów jakie posiadam i testuję. Od początku chciałam, aby ten blog spełniał rolę pomocy, jak nie poradnika, bo jak wiecie- żadna ze mnie kosmetyczka. Nie pokażę certyfikatów, a moja wiedza jest jedynie nabyta i rozwijana.

Dzisiaj chciałam zrobić ukłon w stronę kobiet nieco ode mnie starszych, które również muszą o siebie zadbać. Tutaj poza problemami jakie mamy my, młodsze, dochodzą te związane z wiekiem. Dlatego przedstawię parę produktów, które odbiegają może od serii "na każdą kieszeń", ale pamiętajcie- młoda cera może nawet Niveą za 5 zł się posmarować. Dojrzała cera potrzebuje o wiele więcej witamin, mikroelementów i dodatków, które odroczą nieprzyjemności dalszych lat. Oczywiście jeśli kobieta dba o siebie od najmłodszych lat to konsekwencje w przyszłości będą mniej dotkliwe.

Cera 40+

Kobietom w tym wieku niestety pojawiają się już zmarszczki, na tyle głębokie, aby nie przechodzić obok nich obojętnie. Skóra powoli traci na jędrności, traci ten młodzieńczy blask i zaczyna matowieć. Swoiste "błyszczenie", które babeczki męczyło za dzieciaka, matowione pudrami, znika, skóra szarzeje. Ratunkiem wydaje się opalanie, a to największy błąd. Pomijam fakt nadużywania solarium od podstawowego leżenia plackiem całe lato. Kobieta w wieku 40 lat i wyżej musi używać produkty z filtrami, dbać mimo wszystko o to, aby słońce muskało, a nie spalało. Opalenizna pogłębia zmarszczki, nie tylko wizualnie, ale i faktycznie. Przyspiesza starzenie się skóry. Podsumowując. Czego potrzebuje kobieta 40+:
- wyższych filtrów UV
- kolagenów, kwasów hiauluronowych
- preparatów wygładzających
- witamin!!
Tu na chwilę się zatrzymamy. Potrzebne witaminy to:
Za portal abczdrowie:
  • Witamina E (tokoferol) - jest nazywana witaminą młodości, gdyż przeciwdziała starzeniu się komórek, ponadto zapobiega utlenianiu witaminy A. Bogatym źródłem witaminy E są tłuszcze roślinne (oleje, oliwa z oliwek), a także nasiona słonecznika, orzechy, migdały, produkty zbożowe pełnoziarniste.
  • Witamina C (kwas askorbinowy) - zmiata wolne rodniki, które uszkadzają komórki skóry, przyspieszając jej starzenie. Ponadto jest niezbędna w wytwarzaniu kolagenu (podstawowego białka skóry) oraz substancji uszczelniającej śródbłonek naczyń włosowatych, zapobiega też przebarwieniom skóry, ponieważ uczestniczy w syntezie melaniny.
Zatem widzicie, że nie tylko ważne jest to, co kładziemy na skórę, ale i to, co jemy. Część właściwa.

LIERAC

Lierac jest marką stosunkowo drogą, ale przyznam Wam, że jest naprawdę dobry. Możemy kupować Loreale, Rimmele, albo inne kosmetyczne produkty, ale nie uciekniemy przed prawdą, że im wyżej idziemy wiekiem, tym wyżej musimy sięgać na półkach sklepowych.
Powyższa linia Magnificence jest skierowana do osób, które powoli muszą zadbać o jędrność skóry, jej świeżość, nawilżenie i elastyczność. Mamy w niej kremy i serum na dzień i na noc, zatem nie musimy kupować dwóch produktów.
Zanim jednak sięgniecie po właśnie tą linię proponuję udać się do najbliższej apteki z dermokosmetykami i poprosić o próbki.
Osobiście polecam tą markę, gdyż moja mama używa maski Magnificience i jest bardzo zadowolona. Dodatkowo używając cienką warstwę można stosować jako krem na dzień, nie trzeba jej zmywać.
Także warty uwagi jest żel pod oczy niwelujący opuchnięcia i tzw wory. Koszt około 35 zł, efekt od razu widoczny. Także Lierac to mój numer jeden.

LA ROCHE POSAY

La Roche Posay jest nieco mniej polecaną marką, gdyż jej produkty testowane są na zwierzętach. Także jeśli jesteś przeciwniczką takich praktyk, (chyba każdy jest) ale nie przeszkadza Ci użycie- proszę bardzo. Półka tak samo wysoka jak Lierac, ale powiedziałabym w swojej prostocie mniej ekskluzywna. Redermic C to seria dermokosmetyków, które mają działać a nie wyglądać. Każdy z osobna posiada odpowiednio skonstruowany skład w zależności co nas trapi- czy sucha skóra, utrata blasku a może głębokie przebarwienia na skórze.
W każdym razie nie doradzę Wam konkretnego produktu, ale warto spojrzeć na tą markę.

NUXE

Powyższa zielona linia jest skierowana właśnie do kobiet o cerze dojrzałej. Chwalona przede wszystkim  za skuteczność, bardzo dobry skład i formę aplikacji. Osobiście polecam wypróbować serum na dzień, jeśli tylko nadarzy się okazja do uzyskania próbki.

Podsumowując: bez próbek, konsultacji i szukania nie uda się Wam dopasować kremu idealnego dla siebie. Czytajcie opinie i blogi, powiem Wam, że naprawdę mają one duże znaczenie i często uratują Was od utraty sporych pieniędzy.

Ach! Taki smaczek dla osób z problemami głębokich worków pod oczami:

Jest wiele produktów odpowiednich dla wieku 40+ jak Vichy, który jest mocno reklamowany. Jednak ja stawiam na produkty naprawdę dobre i polecane. Mam nadzieję, że nieco Wam temat rozjaśniłam.

I pamiętajcie kochane kobietki- mając 40 lat również musimy robić peelingi, odpowiednio nakładać kremy, oczyszczać twarz i czasami zażywać masażów skóry.

Buziaki!

Recenzje cz. 2

Cześć dziewczyny!

Nie wiem jak Wy, ale ja już mam dość zimy i tej szarości za oknem. Każdy czuje się przygnębiony, ospały i taki nijaki.
Dlatego postanowiłam zerwać z nijakością i wbrew właściwie każdej możliwej osobie- zakupiłam produkty, które grubą krechą przekreślają zimowy nastrój.
Zatem...zaczynamy!

Makeup Revolution  Acid Brights


(zdjęcia pożyczone od Wiktorii Gajewskiej, której aparat lepiej uchwycił realia)

Paletka zachwyciła mnie kolorystyką, jaką mogłam jedynie ujrzeć na chińskich kiepskich paletkach. Poczytałam parę recenzji, opinii i postanowiłam zaryzykować i wydać tą niebagatelną sumę żeby sprawdzić czy koleżanki się mylą.
Pigmentacja jest zależna od tego czym i na co nakładacie. Można uzyskać efekt neonu, ale równiez delikatny. Zatem kolory mogą przerażać, ale na buzi wyglądają pięknie. Utrzymują się dobrze, nie rolują.
Cena: 19 zł
Ocena: 10/10

Catrice pisak do brwi

Wybrałam odcień numer 030 Chocolate Brownie, który i tak okazał się dla mnie bardzo mocny. Nie posługiwałam się wcześniej tego typu produktem, zatem pierwsze ćwiczenia były dość karkołomne. Niestety pisak jest bardzo precyzyjny, co za tym idzie jak zrobisz krzywo to kufa będzie krzywo, niestety tarcie nie pomaga...;/ Nie jest to jego minus, ba, jest świetny, ale na pewno polecam siąść przed lustrem i ćwiczyć! Poszukać tutoriale na YT i ćwiczyć.
Cena: 13,90
Ocena: 9/10

Natura Estonica bio
Ginseng and Acai lifting eyecream
Będąc w moim ukochanym sklepie Syberica postanowiłam wziąć dla siebie parę produktów i nie tyle sprawdzić je dla was, ile po prostu zadbać o siebie. Dotąd nie posiadałam kremów pod oczy, stosowałam arnikę, albo korektory i brnęłam dalej przez życie. Aktualnie zaczęłam używać tego produktu, kierując się jego składem i faktem, że być może zliftinguję moje oczy. :D
Opakowanie jest bardzo ładne, dobrze się aplikuje niewielką ilością produktu pod oczy. Nie szczypie, nie drażni i ładnie przyjmuje makijaż. Na razie nie mam większych zastrzeżeń.
Cena: 14 zł
Ocena: 10/10

Ecolab tonik
Anti Age
Nie podrażnia i nie wysusza. Czy spełnia swoje liftingujące zadania ocenię jak butelki będzie końcówka. Ma delikatny zapach, zresztą specjalnie wybrałam ten, bo jeszcze są fiołki, ale nie wiem jak ty ja wolę pachnąć acają, kawą i jaśminem a nie fiołkiem...brr. Tutaj nie wydam opinii, poczekamy na tą ocenę.
14 zł cena.


Tyle na dzisiaj, mam nadzieję, że recenzje się spodobały :) Dajcie znać i klikajcie lubię to i udostępniajcie dalej!

Wyzwanie z Mel B!

Witajcie kochane!

Dzisiejszy post inspirowany jest głównie tym, że brakuje mi wyzwań, a w rozmowach z Wami zauważyłam, iż nie jestem jedyna.

Dlatego zamierzam od dnia jutrzejszego począwszy podjąć się ponownie miesięcznego wyzwania z Mel B.
Jest to program skonstruowany przez Tipsi z Tips for Women.


Zasady:

1. Odrzucamy całkowicie produkty zawierające:
- cukier
- węglowodany
- skrobię
2. Dozwolone są cukry proste w owocach, warzywach albo dodatek taki jak słodzik albo cukier trzcinowy/ brzozowy inny.
3. Dozwolony jeden posiłek zawierający słodkie w tygodniu. Od Ciebie zależy czy zjesz lody czy batona, ale tylko jednego i tylko w ten jeden dzień na jeden posiłek.
4. Zamieniamy skrobię na nieco zdrowsze produkty, czyli wybieramy produkty wysokobiałkowe albo o niskim IG. Przykładowo kaszę bulgur zamiast jęczmiennej albo ryż dziki zamiast białego.
5. Pieczywo żytnie, wieloziarniste.
6. Jemy pięć posiłków dziennie, w tym węglowodanowe rano, tłuste na obiad, a białko na wieczór.
7. Jedna butelka wody minimum musi pójść każdego dnia.
8. Nie przesadzajmy, ale i dajmy ciału popalić. Musimy się zmotywować.

Oto opracowany program przez Tipsi:


Zróbcie sobie zdjęcie bokiem i przodem w jednym stroju np kąpielowym, albo sportowym. Zmierzcie sobie obwód piersi, ud, ramion, bioder, talii i brzucha. Zostawcie wagę.

Każde ćwiczenia poprzedzajcie rozgrzewką 5 min z Mel, albo 10 min z Tiffany. Kończcie rozciąganiem.

Kto razem ze mną spróbuje i dołączy do wyzwania? Ja z Mel schudłam z brzucha już 13 cm. Ale czas na powrót do niej.

Jesteście ze mną?


Recenzje cz. 1

Cześć dziewczyny!

Dzisiaj nie będę Was zanudzać filozofiami natury kobiecej, a przychodzę z konkretami.
Dokonałam paru ciekawych zakupów i zamierzam się nimi z Wami podzielić.

Pierwsza sprawa jest taka, że pragnę Wam zareklamować stronę paatal.pl. Znalazłam stronkę przypadkowo i przypadła mi do gustu. Jest prosta, przejrzysta i nic na niej się nie rozwala. Kosmetyki sortowane nazwami, cenami, promocje też są- czyli wszystko na miejscu i co lubię.

Postanowiłam od nich zamówić parę niezbędnych mi produktów. Zacznę jednak od podstawy jaką dla mnie jest sam sklep. Jak pisałam strona jest przejrzysta, prosta i funkcjonalna. Nic się nie wiesza, jak produktu nie ma na magazynie to informacja jest podana. Druga sprawa jest taka, że mają możliwość oceniania produktów, skąd wiadomo czy warto na niego wydać parę złotych czy nie. Ogromnie lubię czytać cudze komentarze, bo w większości przekładają się na realia i są mega pomocne.
Kontakt ze sklepem jest dobry, zamówienie realizowane szybko, przesyłka zgodnie z oczekiwaniami. Wszystko zapakowane w folię bąbelkową, w kartonie oraz w oryginalnych zamkniętych pojemnikach z foliami i banderami.

Dobra, lecimy z recenzjami.

1. Boulevard zestaw do brwi
Ładne pudełeczko z lusterkiem. Zestaw zawiera pensetę,( która tak poza wszystkim naprawdę świetnie rwie! Nie spodziewałam się, że będzie taka dobra) , pędzelek do rysowania brwi, czarną kredkę i szczotkę do brwi. Dodatkowo są też trzy szablony, cień dla blondynek oraz dla czarnowłosych, a także wosk.
Całość produktu oceniam 8/10. Wizerunkowo nadaje się nawet na prezent, ba, chętnie bym taki otrzymała. Jakością cień odbiega trwałością od tego, który używam z Revolution, ale to też kwestia odpowiedniego nałożenia.
Cena: 8 zł.

2. Beauty blender 
Zestawiłam go wraz z moim chińskim pędzelkiem do podkładu. Zastanawiałam się nad kupnem tego cudeńka, bo przecież mam tyle tych dupereli, po co mi następne? Nie zdziwię się jak napiszecie mi, że używacie własnych dłoni do nakładania podkładu. Nie jest to błędem, ale osobiście wolę nie mieć brudnych rąk od makijażu. Wracając do tematu. Beauty blender, który widzicie na zdjęciu jest typową gąbką, czy ma jakiś fascynujący sposób na powodowanie, że moja mordka jest piękniejsza? Nie, tego nie da się osiągnąć nawet wałkiem do ciasta! Jest za to bardzo poręczny, ładnie rozprowadza podkład, rozjaśniacz i korektor. A taka jest jego rola. Od kiedy go mam ilość kosmetyku na twarzy mi się zmniejszyła, bo BB ładnie rozprowadza, a ja nie mam uczucia, że gdzieś mi jakaś smuga została. Inaczej mówiąc: warto go mieć, ale trzeba go prać po każdym użyciu.
Ocena: 10/10
Cena: 6,99 zł

3. Pędzel do różu i pędzel do rozjaśniaczy
Tu recenzja będzie krótka. Po pędzelku do rozjaśniania spodziewałabym się czegoś lepszego. Jest według mnie bardzo lichy, delikatny i nabiera mało rozjaśniacza. Niestety muszę poprawiać innym pędzlem efekt.
Albo po prostu nie umiem nakładać rozjaśniacza albo czego ja się spodziewam po tej cenie?
Ocena:1/10
Cena: 2,19 zł

Do różu pędzelek jest za to fenomenalny! Nabiera idealną ilość produktu, pięknie rozprowadza. Minusem jest wylatujące włosie, ale ogółem nie jestem wymagająca. Ważne żeby efekt finalny był zadowalający.
Ocena: 9/10
Cena: 9,99 zł

4. Tusz do rzęs Bourjois Twist Up the Volume Ultra Black
TO MÓJ FAWORYT.
Wygrałam wszystko tym zakupem. Tusz nie skleja rzęs, pięknie wydłuża, a kolor ma intensywnie czarny. Wcześniej używałam równie dobrego tuszu Loreal Volume Argan, black noir. Skończył się, więc uznałam to za dobry pretekst na wypróbowanie innej marki. Nie zawiodłam się.
Ocena: 100/10!!!!!!!!
Cena: 27,90 zł

Nie są to wszystkie moje zakupy, ale jedynie ich część. Pokażę Wam kolejne w następnych postach. Niestety nie stać mnie na zdobywanie co chwila jakiejś nowinki, ale robię co mogę.

Ostatnio była wielka wyprzedaż LiveLove z Rossmanna. Marka kończyła produkcję linii i każdy produkt był obniżony tak bardzo, że zostały same testery. Róże za 4 zł, szminki za 3 zł, korektory 8 zł....I ja swoje dorwałam. Dzisiaj zaprezentuję jedynie mój fenomen:

LiveLove Róż u mnie Love blush passion

Ma piękną pigmentację, świetnie zgrywa się z moimi pomadkami i kolorem cery. Za taką cenę to piękna jakość.Jak gdzieś dorwiecie to nie zastanawiajcie się.

*****

Czas na wyniki konkursu. Wyboru dużego nie miałam i ogólnie mówiąc trochę się na Was zawiodłam ;) Ale nie będę robiła reprymendy, najwyżej zredukuję ilość próśb do sklepów o prezenty dla Was.

Ostatni konkurs wygrała zatem Livienne!
Prosiłabym o kontakt na fb albo na maila, celem doręczenia prezentu.

Ale mam dla Was coś jeszcze.
Teraz nie musicie w sumie robić wiele, ale zróbcie coś dla mnie. Polubcie post na FB odsyłający Was do bloga, udostępnijcie go na swojej tablicy a jedna osoba otrzyma ode mnie takie oto coś:

Sześć szablonów do korygowania brwi oraz słodziutka woskowa czarna kredka do brwi, która na pewno Wam się przyda. Zestawik śliczny i uzyskany dla Was od sklepu paatal.pl :)

Czas wykonania- do 31,01,2017. Daję Wam więcej czasu tym razem :)

Jeśli podobała Wam się recenzja to lajkujcie mnie i obserwujcie, dajcie znać, że dla kogos to robię :)

Pozdrawiam!

Nigdy nie mów NIE sobie

Cześć Kobitki :)

Ten post nie będzie posiadał dosłownie formy recenzji, gdyż aktualnie mam za dużo produktów i zbieram siły na to, aby je wam opisać. Zakupy na www.pataal.pl robią swoje :)
Bardziej chciałabym się odnieść do wielu rzeczy, które macie mi odwagę pisać prywatnie, ale nie zapytacie na blogu. Co prawda forma druga generuje ruch, a to= odpowiedzi od innych stron, czyli ewentualne promocje dla Was :)

Inaczej mówiąc jeśli chcecie ode mnie zniżki, bonusy, rabaty albo prezenty to bez ruchu na stronie nic nie osiągnę. Będę sobie ja żałosną blogerką bez czytelników :)

Ale nie o tym!



W dzisiejszych czasach mamy naprawdę dużo na głowie. Nie zawsze mamy czas i chęć na zadbanie o siebie. Ja zaś mówię to jak mantrę: musimy mieć ten czas dla siebie. Nie trzeba być perfekcyjną mamą, żoną, czy babcią. A właściwie nie musimy kosztem samych siebie. W pewnym momencie dzieci dorosną, zostawią nas same, z mężem rozpuszczonym jak dziadoski bicz i co wtedy? Spojrzycie w lustro, zobaczycie wory, szarą twarz, zmarszczki i siwe włosy. Wtedy będziecie mówić- a mogłam użyć tego, mogłam iść na ten masaż, mogłam to i tamto. Najlepsze jest to, że generalnie macie tą świadomość już teraz, ale w jakiś nieodgadniony dla mnie sposób szukacie wymówek żeby abstrakcyjnie chcieć dążyć do tej wizji. Samospełniająca się przepowiednia.

Ja też bywam zmęczona. Nie mam dzieci. Mam jedynie pracę i dom. W porównaniu z większością z Was jestem w bardzo komfortowej sytuacji i mi łatwo doradzać, kiedy nie wiem co to wstawać o 6 żeby wyprawić dzieci i męża, praca, zakupy, odebrać dzieci, znowu dom, sprzątanie, wyprawka śniadaniowa etc. Kółko się zamyka. Ok, nie wiem. W swoim czasie się dowiem.

Ale mam mamę. I moja mama nigdy nie była osobą nie dbającą o siebie. Pracowała, zajmowała się mną i siostrą, a uwierzcie mi była mega lachą. Zawsze miała włosy ufryzowane, zawsze staranny makijaż, obcasy i garsonki. Znacie stary model nauczyciela i właśnie tak wyglądała moja mama. Nigdy nie była niechlujna albo nieelegancka. Kosmetyki używała dobre i dlatego teraz wygląda nie na swój wiek. Generalnie miała tyle na to czasu co i wy.

Idźcie za jej dobrym przykładem i nie odkładajcie dbania o siebie na potem. Ćwiczcie w domu, szukajcie form odpowiadającym waszemu trybowi życia. Nie macie naprawdę czasu na nakładanie stu porcji makijażu? Świetnie, kupcie puder i podkład 3w 1 z korektorem, dobry tusz i dobry eyeliner, albo cień, który na codzień doda wam blasku.
Nie macie czasu ćwiczyć? No to potańczcie. Ja ćwiczę 20 minut dziennie, albo więcej, ale nie mówię że nie mam czasu. Czas się znajdzie.
Nie ma czasu i chęci na dietę, bo łatwiej zrobić coś tuczącego? W tych czasach już ta wymówka nie działa.
Nie ma kasy na drogie produkty, które Ci pomogą.
I od tego jestem JA.

Naprawdę piszcie do mnie jeśli szukacie przecen, promocji plus produktów konkretnych do waszego typu życia, cery etc. Właśnie po to założyłam ten blog. Liczę, że będziecie o mnie pamiętać.

Taki na dzisiaj krótki filozoficzny pościk. Kładę się spać powoli i życzę Wam spokojnej nocy.

Pamiętajcie, że konkurs nadal trwa i baza AA może być Wasza :) Starczy udział w konkursie.

Buziaki
Iza
Obsługiwane przez usługę Blogger.